PODSUMOWANIE 2020

zimowy krajobraz, wiejska ścieżka w śniegu

To był dziwny rok, przyznaję. Wśród wielu głosów przebija, że ciężki, nieprzewidywalny i smutny. Też po części tak to odczułam. Jednak ze względu na brak większych dramatycznych zdarzeń w moim życiu myślę, że to był najnudniejszy i najbardziej przytulny rok jaki pamiętam. 

Pierwsze pół roku ledwo pamiętam. 

Zamknięci w domu na przymusowym, ogólnokrajowym lockdownie skupiliśmy się na wyciąganiu plusów z izolacji. Co więcej Arek i ja na home office w praktycznie wykończonym ledwo co gabinecie, więc więcej czasu spędzanego wspólnie. Żyjemy, nie pozabijaliśmy się. ;) A kiedy przyszła wiosna ogarnął nas totalny ogrodniczy szał, gdzie przepuściliśmy sporo funduszy na roślinkowe fanaberie, akcesoria i nową kosiarkę. Prawie cotygodniowe wizyty w Ogrodach Pokazowych Kapias w Goczałkowicach wspominamy jako świetne wycieczki. 

Zamarzył nam się warzywnik, świeże owoce i warzywa prosto z własnego ogródka, łatwo dostępne przez całe lato. Pierwszy w życiu, więc działamy po omacku, zapisujemy się na facebookowe grupy i siejemy i sadzimy jak oszaleli. Tony przewiezionej ziemi, mnóstwo godzin poświęconych na wyrywaniu chwastów, walka ze szkodnikami i zapisywanie inspiracji na Pinterest. Oj działo się. 

Duża zmiana zadziała się na mojej głowie. Po trzech latach zapuszczania zdecydowałam się ściąć włosy bardzo krótko i oddać je na fundację, o czym możecie przeczytać TUTAJ.

Ruszyliśmy się dopiero w połowie roku po prawie 10 miesiącach w domowych pieleszach. To do nas niepodobne, ale jak już wstaliśmy z kanapy to okazuje się, że nawet tych wspomnień dużo się nazbierało, więc zapraszam na podsumowanie 2020.

Jesteśmy w lipcu w Lublinie, Poleskim Parku Narodowym, a w drodze powrotnej zahaczamy o zamek Krzyżtopór. 

Samo miasto jest totalnie urzekające i bardzo polecamy je odwiedzić, zjeść cebularza czy piroga z kaszą i twarogiem.

W parku narodowym macie pełno kładek dydaktycznych, ścieżek ornitologicznych i rowerowych. Warto przyjechać i poobserwować przyrodę wprost ze środka bagna lub wieży widokowej.

Zamku Krzyżtopór to miejsce, które zyskuje na popularności, ale niestety ma smutną historię. Tak naprawdę żaden z właścicieli nie mieszkał tam dłużej, co gorsza dosyć szybko umierał. Obiekt przechodził z rąk do rąk i niszczał.

napis i love lublin
Skansen z Lublinie

W jedną upalną, sierpniową niedzielę poszaleliśmy i zaliczyliśmy taki maraton, że aż buty nas obtarły. 

Zamek w Mosznej na Opolszczyźnie, przepiękny, jakby żywcem wyjęty z intro Disney’a. Ma bardzo pozytywną i ciekawą historię dotyczącą nie tylko regionu, w którym się znajduje.

Park w Świerklańcu cudowny na piknik czy poobiedni spacer. Jaka szkoda, że sam pałac, który się tam znajdował już nie istnieje. Była prezentem księcia dla swojej żony. Zwany swego czasu jako „Mały Wersal”. 

Zamek w Mosznie od tyłu
nad jeziorem w Świerklańcu
Skrzyczne z psem, widok na góry Beskidy, inwersja chmur

Czas wrócić w góry. Żelka dopisuje sobie kolejne szczyty do listy.

Na pierwszy ogień Leskowiec w Beskidzie Małym. Jest bardzo gorąco i bardzo stromo. We trójkę ledwo dajemy radę mimo bardzo krótkiego szlaku. Na górze jednak czeka schronisko z pysznym jedzeniem, a wiadomo, że w górach wszystko smakuje o wiele lepiej.

Wielka Racza w Beskidzie Żywieckim, to wypad z okazji czwartej rocznicy ślubu. Niestety przejrzystość powietrza i ogrom ludzi na szlaku i w schronisku nie są tym co pozwala cieszyć się z wycieczki aż tak bardzo.

Wejście na Skrzyczne to była wręcz walka o życie, ponieważ zgubiliśmy szlak wchodząc na stok narciarski. Zamiast szukać ścieżki po drugiej stronie szliśmy z tłumem hardo pod górę aż do samego szczytu. Mimo tych niedogodności widok wart wysiłku. Trafiła nam się inwersja. Coś pięknego. Żelka była w doskonałej formie i gdyby została spuszczona ze smyczy na pewno pobiegłaby na samą górę, zbiegła i powtórzyła wszystko od nowa bez wysiłku. Jak ona to robi?

Ostatnim rzutem na taśmę przed końcem roku udaje się zaliczyć jeszcze Szyndzielnię w zimowej szacie.

Skrzyczne z psem, widok na góry Beskidy, inwersja chmur
na szlaku z psem
widok na babią górę ze schroniska na Szyndzielni
szlak na Szyndzielnię

Rozpoczynamy długo wyczekiwany urlop. Jedziemy nad morze do niewielkiej wsi Sianożęty z zamiarem jazdy na rowerze nadbałtycką trasą rowerową wraz z oglądaniem rezerwatu ptactwa koło Kołobrzegu. 

Jednak zanim tam dojedziemy zjeżdżamy koło Poznania zwiedzić niesamowite pałac Raczyńskich w Rogalinie. To nie tylko same piękne wnętrza, ale także ogród francuski i ogromny zbiór malarstwa i powozów. 

Na szczególne wyróżnienie zasługują dęby. Najstarsze w Polsce i jest ich tutaj kilka. Najsłynniejsze, czyli Lech, Czech i Rus datowane są na około 800 lat. Dodatkowo warto podejść też nad rozlewiska nadwarciańskie.

Pałać w Rogalinie pod Poznaniem
Pałac Raczyńskich w Rogalinie od strony ogrodu
Najstarsze dęby w Polsce w Rogalinie, lech czech i rus
rozlewiska rogaliński i najstarsze dęby w Polsce
Plaża w Sianożętach o zachodzie słońca, na falochronie

Sianożęty. Dojechaliśmy i czeka nas nawet ładna pogoda. Kocham nadbałtycki klimat i piękne zachody słońca nad polskim morzem.  Coś niesamowicie pięknego.

Czas upływa na beztrosce, ale nie jest tak całkiem leniwie. Wypożyczamy rowery, czytamy książki i robimy długie spacery linią brzegową. Tęskniłam za Bałtykiem. 

Jesteśmy na przełomie sierpnia i września. W pierwszy dzień tego drugiego miesiąca wioska się wyludnia. Jest spokojnie, a woda nadal ciepła pomimo pogorszenia pogody. 

Plaża w Sianożętach, nad Bałtykiem w deszczu

Korzystając z pięknych wrześniowych dni jedziemy na kilka godzin do Ogrodów Pokazowych w Goczałkowicach.

Przepiękne tereny, zagospodarowane z niezwykłą dbałością i estetyką. Moją ulubioną częścią jest ogród angielski, z czerwoną cegłą, różami i mini szklarnią z kaktusami. Czuję się tam jak u siebie. Popijamy kawę z kubka termicznego i przyglądamy się owadom zapylającym kwitnące rozchodniki.

Ogromnym plusem tego miejsca jest to, że jest darmowe. Przyciąga wielu turystów, więc warto wybrać się w tygodniu. Można zjeść też pyszny obiad w tutejszej restauracji czy zrobić zakupy ogrodnicze w ogromnym sklepie.

W ogrodzie angielskim w Ogrodach pokazowych Kapias w Goczałkowicach

Spontanicznie udaliśmy się na Słowację, póki było jeszcze można. Dwa tygodnie później nie było to już możliwe.

Janosikove Diery to kraina Janosika. Przepiękny system wąwozów i kanionów w Małej Fatrze, z kładkami, drabinkami i potokami. Bardzo podobne do Słowackiego Raju, ale mniej oblegane i nie takich rozmiarów, ale równie widowiskowe.

Będąc w tamtych okolicach warto zajrzeć jeszcze na Chodnik Janosika, do Terchovej pod pomnik i do skansenu tego rozbójnika.

Pomnik Janosika w Terchova na Słowacji
Janosikove Diery
Janosikove diery

Z powodu kolejnych ograniczeń uprawiamy tak zwane #staycation, czyli lokalne, jednodniowe wypady. 

Udaje nam się odkryć kilka ciekawych i urokliwych miejsc jak Bagna Błędowskie, Bobrowisko w miejscu po dawnej piaskowni, stawy rybne z latarnią morską. Odwiedzamy też Ojcowski Park Narodowy, ale z powodu dzikich tłumów szybko się stamtąd ewakuujemy z obietnicą, że powrócimy w bardziej sprzyjających warunkach.

Kładki Bagna Błędowskie
Bobrowisko pod Olkuszem
Ojców z psem
Stawy rybne Tarka koło Jaworzna

Może Ci się spodobać

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *