#Daj włos. Oddałam włosy na fundację

Obcięłam włosy i to po równo trzech latach nieprzerwanego zapuszczania. Tak, nie podcinałam nawet końcówek. Gdy zaczęły sięgać poniżej barków postanowiłam, że zrobię z nich użytek i oddam na dobry cel. Niech służą komuś lepiej niż mnie. Do akcji zainspirowała mnie Eliza, która sama jakiś czas temu zdecydowała się na taki krok.

Startowałam z poziomu fryzury na chłopczycę, dosłownie, a włosy nie rosną mi w jakimś oszałamiającym tempie, więc nie spodziewałam się, że będę czekać na tę chwilę tak długo. Ostatnie pół roku ciągnęło się bardzo i miałam chwile kiedy prawie miałam dzwonić do fryzjera, aby obciąć je jak najszybciej. Na szczęście postawiłam przed sobą ambitną datę, czyli swoje urodziny. Musiałam doczekać do połowy października. W umówionym dniu udałam się na wizytę i z wielką ulgą obserwowałam jak kolejne uplecione warkocze lądują na stoliczku obok. Dawno nie czułam takiego podekscytowania zmianą.

Włosy pakuje się suche, opakowane w ręcznik papierowy i najlepiej do folii bąbelkowej. Muszą mieć koniecznie minimum 25cm i nie mogą być rozjaśniane oraz umyte z odżywką. Pakiet wraz z oświadczeniem wysyłamy na adres fundacji Rak’n’roll. 

Wszystkie zasady możecie podejrzeć na stronie fundacji –> TUTAJ

Może Ci się spodobać

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.