No i stało się. Pękł mi okrągły rok. Blog obchodzi swoje pierwsze urodziny i do tej pory jestem w szoku, że tak długo udawało mi się to pociągnąć. No to teraz już powinno już być dla mnie z górki. Wcześniej, dużo wcześniej prowadziłam dwa inne blogi. Nawet nie wiedziałam „z czym się to je”. Pisałam BO TAK i porzucałam tamte miejsca po prostu z braku takiego mojego wewnętrznego samonapędu. Po prostu nie czułam tej pasji. Przy BlogaBelli chciałam, żeby było inaczej. I czuję, że właśnie tak było, co napawa mnie ogromnym optymizmem. Myślę, że wynika to też z tego, że teraz mam po prostu inny styl życia a moje poglądy życiowe się wyklarowały.

Pierwszy tekst był o pewnej podróży PolskimBusem. Do tej pory jestem rozdarta pomiędzy skrajnymi emocjami dotyczącymi zachowania kierowcy.

Później chciałam pisać teksty kosmetyczne bo to jest moja broszka z racji wykształcenia. Nie planowałam jednak galopu recenzji produktów z rossmanna, ale stawiałam na posty, które uświadomią nieco przeciętnego klienta tej sieciówki w zawiłościach kosmetologii. Wymyśliłam nawet własny hasztag #wSPAniałyCzwartek. Niestety nie cieszyło się to zainteresowaniem a ja przez to traciłam zapał do tworzenia kolejnych takich wpisów bo każdy kosztował mnie dużo wysiłku intelektualnego by je stworzyć. Odpuściłam.

Najwięcej radości jednak sprawia mi typowy lifestyle i pisanie o tym co akurat wydaje mi się ważne/przyjemne/dobre lub co sama przeżyłam. I tak już zostało, ale wiem, że nie określiłam się jeszcze na stałe a blog będzie zmieniał się wraz ze mną. I to jest fantastyczne, że nikt mi tutaj niczego nie narzuca. To ja jestem tu szefem i mogę decydować co pokażę.

wdcfcPrzez pierwsze 8 miesięcy tworzyłam na blogspocie. Dopiero w połowie grudnia zdecydowałam się na wordpressa i do dzisiaj pluję sobie w twarz, że za długo zwlekałam. Logotyp zrobiłam naprędce w paincie i wydawał mi się spoko. Kombinowałam z szablonem jak koń pod górę i coraz bardziej czułam, że uwierają mnie ograniczenia darmowej platformy. Wersji bloga było chyba z 5.

W pewnych momentach zaczęła mi doskwierać frustracja, że wszystko co robię nie jest dość dobre, dopracowane, wypozycjonowane, wypromowane i tak dalej. To wszystko dlatego, że porównywałam się z innymi. Zaczytywałam się w tekstach o SEO, e-marketingu i tym podobnych. Spoko, dużo wiedzy wchłonęłam, ale po prostu za bardzo się tym przejęłam. Teraz wiem, że warto ciągle poszerzać swoją wiedzę, ale trzeba przede wszystkim umieć znaleźć idealne proporcje na to na co chcemy poświęcać czas. Idąc tym tropem, stawiam na rozwój bloga poprzez dokształcanie się, ale lwią część zaangażowania wolę przerzucić na tworzenie na nim treści.

Teraz czuję spokój. Zdałam sobie sprawę, że nie muszę uczestniczyć w wyścigu szczurów, a porównywanie się z lepszymi od siebie nie jest dla mnie dobre jeśli traktuję to jako swego rodzaju ranking, który z automatu stawia mnie na gorszej pozycji. Porównania powinny być inspiracją, kołem napędowym, wskazówkami. Co więcej. zaobserwowałam, że nie zawsze trzeba mieć kosmiczne zasięgi, liczbę lajków czy niekończących się komentarzy, żeby być lubianym, czytanym, zarabiać dobrą kaskę. To są rzeczy istotne, ale nie najważniejsze. Przejrzyjcie internet, fanpejdże, zakładki współpraca na innych blogach a przekonacie się sami. Zdystansowałam się do tego i mam zdrowsze myśli.


PLANY NA KOLEJNY ROK

Pisać i tworzyć częściej

Odwiedzać częściej inne blogi

Stworzyć swój niepowtarzalny styl i klimat tego miejsca

Robić ładne zdjęcia


NAJCHĘTNIEJ CZYTANE

10 komedii, które rozśmieszą Cię do łez

Jak pozbyć się suchych skórek na twarzy

Grupy blogerske na facebooku

Męskie zachowania, które przydałyby się kobietom

To co najtrudniejsze w blogowaniu


A teraz zapraszam Was do podzielenia się ze mną swoimi najfajniejszymi wpisami. Jeśli masz swojego bloga to nie krępuj się tylko śmiało wrzucaj linka. Daj znać, że tu byłeś, ja tak uwielbiam komentarze :D