W Wielkanoc pogoda dopisała, więc nie było się co zastanawiać tylko kurtka na grzbiet i na spacer. Tak bardzo już tęskniłam za słońcem, zapachem ziemi i kolorami, że chłonęłam każdą przemijającą sekundę i syciłam się delikatnym pędem powietrza. Święta spędziłam w rodzinnej Małopolsce. Tak się składa, że dom moich rodziców usytuowany jest przy lesie. Wystarczy przekroczyć bramę by udać się na przechadzkę. Ba! nawet spotkać sarny przy odrobinie szczęścia. Ale Zazwyczaj to spuszczone z łańcucha psy sąsiadów biegające luzem i bez kontroli(bardzo nie lubię).

Moimi towarzyszami były dwa nie mogące bez siebie żyć wariaty: owczarek Hektor i kundelek Tobi. Nie zapomnijmy o głównym fotografie (Dżem).

20160327_155747 20160327_160131 20160327_160238 20160327_181951 20160327_182328 20160327_182344 20160327_182555