No i doczekaliśmy się własnego święta – Dzień Mężczyzn, tak przez duże „M”. No to można oficjalnie z kolegami wyjść na piwo, bo w końcu jest co świętować. I to nie byle co, bo przecież tyle rzeczy kobiety mogą nam zawdzięczać… Tak zabrzmiało to egoistycznie i wyleje się na mnie zaraz wiadro goryczy popchnięte przez feministki.  Kobiety świętowałyście 8 marca, no to teraz dla równowagi w przyrodzie 10 marca to my będziemy noszeni na rękach. Dlaczego 10 marca tego do końca nikt nie wie, zresztą w Polsce ten dzień jest nieoficjalnie obchodzony. Podobno ustalono go na pamiątkę święta kościelnego, ale jak naprawdę było… nieważne, ja się cieszę.

Wg naszej wszystko wiedzącej Wikipedii, Międzynarodowy Dzień Mężczyzny obchodzony jest 19 listopada od 1999 roku, ustalony w Trynidadzie i Tobago przy wsparciu ONZ. Na świecie w różnych regionach są różne daty wspominające faceta: 23 lutego w Rosji, 9 marca w Rumuni, 15 lipca w Brazylii, 9 września w Norwegii. No i właśnie, dlaczego w Polsce bardziej popularny jest Dzień Chłopaka obchodzony 30 września? Trochę to bez sensu, bo płeć przeciwna vel piękna ma tylko taki jeden dzień. Czy to małe dziewczynki, nastolatki czy dojrzałe kobiety, obchodzą 8 marca. A u facetów rozgranicza się to na dwa dni. Hmmm… ja osobiście wolę obchodzić ten 10 marca, bo tak dumnie to brzmi : Dzień Mężczyzny. Może dlatego, że Dzień Chłopaka był obchodzony wcześniej i jego geneza sięga starszej daty, a mężczyźni nie chcieli aby ich nazywano chłopcami? Choć tu w kilku przypadkach na pewno jest to trafne określenie, więc i powstało coś równoważnego z Dniem Kobiet.. oczywiście gdybam sobie, bo różne źródła różnie opisują i nie ma jasności i wspólnego zdania co do genezy tego święta. W każdym razie fajnie, że coś takiego jest.

bow-tie-businessman-fashion-man

Jako facet lubię być doceniony i wspominany, tak to już jest z naszym skromnym ego. Ale jak to jest..? Kiedy właściwie ten ON (mówię tu akurat o stworzeniach dumnie noszących to miano, a nie tylko noszących plemniki) zostaje mężczyzną, przemienia się z głupiutkiego chłopca w kogoś odpowiedzialnego, silnego, twardo stąpającego po ziemi gościa zwanego mężczyzną (nie mylić z męczyzną)? Tak utarło się powiedzenie, że kiedy wybuduje dom, kiedy posadzi drzewo i kiedy spłodzi syna.. ciekawe. No dobra, a co  z tymi co wolą mieszkanie w bloku lub apartamentowcu i nigdy nie wybudują domu lub też nie mogąc sobie pozwolić bo finanse nie takie, albo z tymi co mają już 6 córek i jakoś poprzestali dalszych prób (teraz jest 500+, także zachęcam ;)), ale w sumie to im się nie dziwię, że poprzestali (tyle PMS-ów naraz, o zgrozo, ale na pewno musi mieć głowę na karku aby utrzymać taki „harem” i tytuł mężczyzny mu się należy z samej sytuacji życiowej). Choć jedynie z tym drzewem każdy może coś zaradzić bo gdzie je wkopie tam będzie rosło i jeden puzzel do całej układanki udało im się ustawić. No to w taki razie w Polsce mamy około 30%, no może 40% mężczyzn, reszta nie skompletowała wszystkiego. Są pewnie i tacy co nawet drzewa nie zasadzili.

building-joy-planning-plans

Ktoś wymyślił, a reszta głupio powtarza. No właśnie kiedy następuje ten moment? Kiedy chłopiec zmienia się w mężczyznę? Bo na pewno nie ma tego magicznego wieku, 30-stka, i buch jest mężczyzna. Bo są i tacy którzy mają 50+ i ciężko ich zakwalifikować do tej grupy mimo poskładania tej głupiej układanki (dom, syn, drzewo). To zapewne leży gdzieś głębiej osadzone. Moim skromnym zdaniem w momencie kiedy potrafi wysterować swoim życiem tak aby iść tak jak się chce, nie iść tak jak życie nakazuje. Bo tak naprawdę każdy jest panem własnego losu. Potrafi podejmować rozsądne, przemyślane, mądre decyzje i co najważniejsze przyjmować na klatę konsekwencje swojego postępowania. Kiedy dojrzał do świadomej decyzji założenia rodziny (oczywiście są też tacy, którzy nie czują tego powołania i świadomie tego nie robią – ale to też jest męska decyzja), jest jej głową, zapewniającym byt, schronienie i bezpieczeństwo, ale i pomoc w wychowaniu potomstwa swojej kobiecie (nie dyskryminuje tutaj osób, które ze względów zdrowotnych nie są w stanie tego zrobić, ale są mężczyznami, bo potrafią to pokazać w inny sposób).  Nie boi się kochać, tak wtrącam to zdanie, bo to jest jednak istota, która ma uczucia, ma swoją wrażliwość i powiem coś więcej, że jak płacze, a rzadko kiedy to się zdarza, oznacza to, że to prawdziwe łzy z prawdziwego uczucia, nie nie to nie ciota. Bo mężczyzna nie staje się mężczyzną w momencie kiedy sobie zaciupcia, albo jest napakowany jak kulturysta i tryska z niego testosteron, ale tak naprawdę to co ma w głowie.

I tak na zakończenie.. tak, też potrzebujemy zrozumienia, ciepła, uwagi (nie mam tu na myśli: „znowu chlałeś to śmierdzące piwsko!”) i czasami pomocy w różnego tego słowa znaczeniu. Nikt nie jest idealny a wyobrażenie sobie mężczyzny jako kosmonautę, ogrodnika, lekarza, McGyvera, rycerza, Schwarzenegera, budowlańca, elektryka, rolnika, strażaka, policjanta, terminatora w jednym jest nierealne. A jak jakiemuś facetowi jednak upierd..li rękę i będzie z tego powodu wrzeszczał, to kobiety proszę, nie rzucajcie fochem, bo tak jak i Wy, my też mamy zakończenia nerwowe i czujemy co nie co.


Zobacz inny post z serii PO MĘSKU —> TUTAJ