Do tego wpisu zbierałam się kilka dni. Przerwa świąteczno-noworoczna wybiła mnie trochę z rytmu, rozleniwiła, a i ja czułam, że muszę trochę odetchnąć zanim znowu wejdę w utarty tryb. Teraz tylko prawie 3 bite miesiące zanim znowu pojawi się jakieś nadprogramowe wolne w kalendarzu, więc można bez problemu planować swoje stałe rytuały i ruszyć w nowy rok z kopyta. Zacznę, więc pożegnaniem z minionym rokiem w formie jego podsumowania.

Rok 2015 ogłosiłam dla siebie pod znakiem podróży, szaleństwa i kontrolowanego szału wydawania pieniędzy. Jak dla mnie zeszły rok miał być ostatnim kiedy będę żyć sobie beztrosko, bo 2016 to już poważne plany życiowe. Z tego też względu chciałam się wyszumieć, poczuć, że żyję i przy okazji wzbogacić się o cudowne wspomnienia. Udało mi się wyjechać pięciokrotnie na wycieczki zagraniczne, które sama zaplanowałam i zorganizowałam. Odwiedziłam 6 europejskich stolic i przestałam w końcu bać się momentu startu w samolocie. Parokrotnie wyjechałam na wspinaczki górskie w nasze polskie Tatry, ale niestety rzadziej niż tego chciałam. Przy okazji wiecie, że na szczycie Kościelca (2155 m npm) jest pełen zasięg internetu? To tam robiłam jedne z moich pierwszych snapów.

jaNo właśnie social media i TEN BLOG. Pomysł narodził się już zimą, ale długo „myślałam” jakby to ugryźć, aż w końcu usiadłam i po prostu to zrobiłam. Pierwszy tekst poszedł 12 kwietnia i byłam bardzo zestresowana co to będzie jak puszczę swoją opinię w świat. Na pewno zaraz mnie hejterzy zjedzą a we mnie ostygnie zapał już po 3 miesiącach i kilkunastu tekstach. Tak się jednak nie stało. Hejterzy jak na razie omijają szerokim łukiem i mój pierwszy tekst i bloga wogóle, a zapał nie minął. Tak, mam coraz większy apetyt i zdobywam dzięki tej stronie doświadczenie, mnóstwo cennej wiedzy z różnych dziedzin oraz dostrzegam wokół siebie więcej. W grudniu zdecydowałam się w końcu na własny hosting i przejście na wordpressa co uważam za najlepszą decyzję jaką mogłam podjąć dotyczącą rozwoju bloga.

Co więcej aktywnie korzystałam z karty multisport co pozwoliło mi zadbać o swoje samopoczucie, zdrowie i ładną sylwetkę. Przełamałam się i poszłam na ściankę wspinaczkową, odwiedziłam park linowy i uczestniczyłam w zajęciach pole dance (co robię nadal). Spróbowałam czym jest wakeboard, laserowy paintball i bubble football. Odkryłam także kilka urokliwych miejsc w Warszawie, świetną trasę rowerową wzdłuż Wisły i parę klimatycznych knajpek. Moje szwędanie po stolicy przydało się w chwili kiedy z ogromną chęcią oprowadziłam po mieście moich gości wprost zza Atlantyku. To jednak jest temat na zupełnie oddzielny post.

sddsfRok 2015 uważam za bardzo udany. Dostałam to co chciałam. Zmagazynowałam wiele cennych, unikatowych wspomnień i poczułam, że oddycham pełną piersią. Mimo, że moje życie wypełniłam wieloma aktywnościami i często czułam się zmęczona to wiem, że to co robiłam miało sens. Ten rok będzie nie mniej szalony, ale skupię się na kilku ważnych konkretach w życiu osobistym. W planach jest jeden bardzo duży projekt, w którym będę pomagać oraz podróż moich marzeń odkąd tylko pamiętam. No i może jeszcze coś w bonusie? ;) Na razie zdradzać nie będę.