Zaczynając pisać swojego własnego bloga niejednokrotnie każdy z nas chciałby, żeby już od pierwszego wpisu wbijały na niego dzikie tłumy a komentarze, szery i lajki sypały się jak manna z nieba. Niestety kubeł zimnej wody jakim jest rozczarowanie, że nawet hejterzy omijają nas szerokim łukiem może być dołujący. Myślisz więc i kombinujesz jakby tu tych ludziów zmusić do odwiedzin i aktywności. Drogą dedukcji dochodzisz do wniosku, że jeśli chcesz by o Tobie pisali muszą też o Tobie usłyszeć. Wpadasz więc na błyskotliwy pomysł by dać się poznać szerszej publiczności.

Naprawdę fajnym pomysłem jest zapisanie się do grupy blogerskiej. Nie od dziś wiadomo, że większość odwiedzających blogi to osoby, które też takowego posiadają. Niedziwota, że gdy poznasz innych blogerów to oni poznają Ciebie, odwiedzą Twoją stronę, a niektórzy uznają ją za mega czaderską, klikną Lubię to i nawet będą od czasu do czasu wpadać z wizytą. Na facebooku takich grup jest od groma, do wyboru do koloru. W każdej panują inne zasady. Jedne to prawdziwa tablica ogłoszeniowa, wolna amerykanka, hulaj dusza piekła nie ma, zero kontroli, spam do woli. Inne mają wielostronicowy regulamin i panują ostre zasady, ale jest porządek. Tak jak grupy są różne tak i blogerzy reprezentują różny poziom kultury osobistej, ambicji i poglądów. Jedni chcą poznać fajnych ludzi i razem się pobawić przy okazji działając na zasadzie uprzejmej wzajemności. Drudzy z wywieszonym jęzorem zapisują się gdzie to tylko możliwe a potem robią maraton wrzutek swoich linków działając wręcz na oślep byleby tylko nachalnie rozreklamować swoje miejsce w sieci nie dając od siebie nic w zamian. Cel jednych i drugich jest jeden – chcą by ich czytano. To, który sposób jest na to dobry nie wnikam, ale odezwać się muszę kiedy typowe polskie cebulactwo zaczyna sprawiać innym przykrość.

pexels-photo-14303Kiedy już dobrowolnie wysłałeś prośbę o przyjęcie do grupy i z otwartymi ramionami Cię do niej przyjęto okazuje się, że obowiązuje w niej regulamin. Zanim upragnione komentki i lajki do Ciebie pogalopują warto dokładnie go przestudiować i zdecydować czy istniejący system Ci odpowiada. Jak nie to wiedz, że jest taki przycisk jak Opuść grupę. No i właśnie dochodzimy do tego momentu, gdy nad zdrowo-rozsądkowym podejściem bierze górę zwykła zachłanność i z miłej blogerki robi się z Ciebie chytra baba z Radomia. Nie zgadzasz się z zasadami, ale mimo to wciskasz swoje linki w każde możliwe miejsce oczekując, że gawiedź zleci się na Twojego słitaśnego blogaska jak pszczoły do miodu. Ty w tym czasie będziesz jarać się tym jak Twoje statystyki szybują w górę i podśmiechiwać się na boku jaka ta ciemna masa naiwna.

Są posty, w których wyraźne jest napisane, że prosimy odwiedzić konkretną ilość osób z komentarzy nad naszym własnym. Przeczytać ich tekst, skrobnąć jakieś miłe słowo. Może akurat trafisz na miejsce, które Cię urzeknie? Ty jednak nie masz ochoty wchodzić na losowe, przypadkowe blogi. Mimo to ręka Cię świerzbi i z trudem powstrzymujesz się przed kopiuj wklej adresu swojego najnowszego tekstu. W końcu coś w Tobie pęka i link ląduje we właściwym miejscu. Patrzysz kto dodał swój przed Tobą. Lakier do paznokci…nieee ..metody przewijania noworodków..tym bardziej nieeee.. rękodzieło… broń boziu. No trudno, żaden blog nie wpasował się z Twoje gusta. Masz teraz wymówkę, że komentować na siłę nie będziesz. W tym czasie rozkoszujesz się cudownym odgłosem powiadomień, że oto na Twoim blogu przybywa fanów. Zdziwienie przychodzi z chwilą kiedy admini w odpowiedzi na liczne skargi na Twoją osobę wykopują Cię z hukiem.

Tu nie chodzi o wymuszoną aktywność na blogu, bo dołączając do grupy i akceptując zasady, które w niej panują bierzesz w niej udział. Naprawdę nikt nie przystawił Ci pistoletu do głowy i nie kazał Ci umieszczać tam swoich linków. Jeśli je jednak tam świadomie i dobrowolnie umieszczasz, automatycznie piszesz się na to, że odwiedzisz inne blogi nawet wtedy kiedy nie odpowiadają Twoim gustom. Wymówki typu: nie miałam czasu, recenzja lakieru to wiocha, faza księżyca nie była sprzyjająca, wiara mi nie pozwala czy PMS przejął nade mną kontrolę możesz sobie zachować dla siebie. Jeśli nie chcesz się angażować to swoje linki także zachowaj dla siebie. Chcesz zmienić obowiązujące zasady? Zawsze możesz zaproponować własne rozwiązania i posłuchać opinii innych na ten temat. Póki jednak system nie ulegnie zmianie należy się stosować do tego, który jest.

Blogosfera to naprawdę fajne miejsce i właśnie dzięki takim grupom poznałam super blogi, a wiele z nim czytam regularnie i z przyjemnością. Pewnie nigdy bym się o nich nie dowiedziała gdyby nie takie inicjatywy. Ta zasada wzajemności to nie sztuczne nabijanie statystyk bo widzę, że osoby, które się tam poznały niejednokrotnie później utrzymują ze sobą relacje. A jeśli coś robisz dobrowolnie to nie można nazwać tego wymuszaniem prawda? Nie pasują Ci wpisy, które masz skomentować to nie umieszczasz swojego linku lub czekasz kiedy pojawią się takie, które Cię interesują i jest fajnie. W życiu też obowiązuje zasada, że jak chcesz coś wyciągnąć to musisz najpierw coś włożyć. Reklamowanie się to nie jest nic złego, ale jeśli nie robisz tego nachalnie i po trupach do celu. Uwierz, że jeśli ktoś poświęca swój czas aby sprostać zasadom, a ktoś inny ma na to wyjebane to to naprawdę przykre. Jak wiele jest świetnych blogów tak i znajdzie się kilku, którzy swoim zachowaniem psują to zacne towarzystwo. A sio z Wami!