No właśnie mają dużo wspólnego. Co więcej nie tylko brzydkie wydzieliny wieloryba, ale także i innych zwierząt. Jesteście  ciekawi? To zapraszam do lektury :)

Historia perfumiarstwa sięga starożytności. Wtedy też pachnidła miały formę raczej tłustych balsamów i olejków. Zapachy wyizolowano, ale nadal głowiono się jak je dłużej utrwalić. I właśnie ktoś bardzo szalony wpadł na jeszcze bardziej głupi pomysł. Wykorzystajmy naturalne wydzieliny zwierząt! Tyle, że nie jakieś tam przypadkowe gluty, ale substancje produkowane z gruczołów okołoodbytniczych. Brzmi okropnie? Dla mnie to czyste wariactwo. Z tym, że uzyskane mazie, bardzo śmierdzące zresztą, pod wpływem eksperymentów perfumiarzy łączone z innymi substancjami stawały się najdoskonalszymi utrwalaczami zapachów.

Co to są wogóle te utrwalacze? Mają ograniczyć lotność substancji zapachowych, ale także same nierzadko mają intensywną woń. Ich zadaniem jest aby zapach pozostał na dłużej i był spotęgowany. Są różne rodzaje – naturalne jak i syntetyczene. Te naturalne to także te odzwierzęce i o nich dzisiaj napiszę. Pozyskiwane są cztery wydzieliny z czterech różnych gatunków zwierząt.

Ambra

Są to woskowate bryły (osiągające nawet kilkadziesiąt kilogramów), które wydalają kaszaloty, kiedy mają rewolucje żołądkowe. W skrócie biegunka wieloryba. Owe bryły znajdowane są na plażach zazwyczaj
w południowej części globu. Ambra zalega także w jelitach kaszalotów jako złogi, dlatego też urządzano na nie regularne polowania co przyczyniło się prawie do wymarcia tego gatunku. Obecnie ambra może być zbierana tylko z plaż, ale jest to bardzo rzadkie zjawisko, więc cena tego surowca jest kosmicznie wielka. W zamian produkuje się jej syntetyczny odpowiednik z nasion hibiskusa.

Piżmo

W azjatyckich lasach górskich żyje sobie mały ssak zwany piżmowcem, który znaczy swój teren za pomocą wydzieliny z gruczołów okołoodbytniczych. Piżmo można uzyskać nie zabijając tych zwierząt,
ale w niektórych częściach świata nadal hoduje się je na mięso, skóry i przy okazji na piżmo właśnie. Populacja tych zwierząt z tego powodu mocno się ograniczyła, dlatego też ich wydzielina jest produktem luksusowym. Oczywiście stworzono już syntetyczne odpowiedniki.

Kastoreum

Bobry za pomocą tej wydzieliny wraz z moczem znaczą swoje terytorium, a osobno pomaga im natłuścić futro. Kastoreum połączone z alkoholem daje zmysłowy zapach i potęguje woń perfum. Co ciekawe tę wydzielinę stosowano także w przemyśle spożywczym jako aromat, a także w medycynie.

Cybet / Cywet

Wydzielina okołoodbytnicza niewielkich afrykańskich ssaków. Pozyskiwana jest w okrutny na zwierząt sposób. Trzymane są one w bardzo ciasnych hodowlanych klatkach by zwiększyć objętość cybetu. Druga opcja to po prostu ich zabijanie. Najgorsze jest to, że ta substancja aktualnie nie ma syntetycznego zamiennika.

Wymienione przeze mnie substancje były powszechnie stosowane w zamierzchłych czasach, bo nie znano innych, a także nie umiano syntetycznie stworzyć zamienników. Zwierzęta cierpiały, ginęły masowo a to wszystko w imię pięknego zapachu. Aktualnie nadal te wydzieliny używane są w przemyśle kosmetycznym, ale na o wiele mniejsza skalę. Są bardzo drogie i trudne do zdobycia.

 

Brzmi creepy?