Jeszcze jakieś sto lat temu kobieta traktowana była tylko raczej jako podrzędny gatunek, ładna i przyjemna w użyciu maskotka. Co więcej to na jej głowie spoczywały wszystkie obowiązki dotyczące organizacji życia rodzinnego i domowego. Kobieta była wtedy  kimś jeśli miała męża i dzieci.

Lata mijają, epoki i obyczajowość się zmieniają. Nastały czasy kiedy kobiety mogą funkcjonować i to całkiem dobrze jako w pełni samodzielne jednostki. Dobrze nam z tym i lubimy z tego korzystać. Wydaje się nawet, że społeczeństwo, też to  starsze, podziela poglądy w tej kwestii. I właśnie wtedy wyskoczy taki jeden z taką drugą i pyta gdzie ten ślub i gdzie te dzieci? Kiedy przecząco kiwasz głową i w zamian za to opowiadasz o swoich sukcesach życiowo-zawodowych, podróżach, znajomościach i nowych doświadczeniach, z niesmakiem i dezaprobatą wykrzywiają swoje twarze. No bo jak to tak? Wszystko nieważne, całe życie bez wartości, nie masz męża i tych dzieci.

Rodzice i teściowie męczą Ci nad uchem. Nie jedź na kolejną wycieczkę, nie studiuj drugiego kierunku. Dzieci rodzić. Patrz Twoje koleżanki mają już furę dzieciaków a Ty na co czekasz? To co, że nie bierzesz udziału w żadnym wyścigu prokreacyjnym, masz mieć dzieci. Bo tak. Bo tak trzeba, bo tak się robi, bo taka kolej rzeczy. Nieważne czego Ty pragniesz i Twój partner, czy jesteście gotowi i czy macie inne priorytety. Babcia odmawia różaniec za Twoją rychłą ciążę, wujek rzuca sprośne żarty o życiu rozrodczym a Ty stoisz w samym środku tego armagedonu z zażenowaniem.

W końcu pod presją otoczenia zaczynasz odczuwać, że nie jesteś w pełni wartościowa bo nie sklonowałaś swoich i partnera genów. Nie spełniłaś oczekiwań najbliższej rodziny i nie przyczyniłaś się do ograniczenia niżu demograficznego.

Powiem Wam coś. Kobieta, jak i mężczyzna, jest tak samo wartościowa z dzieckiem, mężem jak i bez. Jeśli jest tylko dobrym człowiekiem. Posiadanie potomstwa nie powinno stanowić o ważności tej osoby w świecie. Pomyślmy ile może być na świecie kobiet zmuszonych do zakładania rodziny wbrew sobie, tylko dlatego, że inni uznali to za ich obowiązek do spełnienia. Ile z tych kobiet jest nieszczęśliwych i swoje rozżalenie przelewają na własne dzieci.

Dobra rada: zamiast pytać kiedy ślub i dzieci, zapytaj po prostu co tam słychać. :)