Faceci po wielu setkach lat powoli oddają część swojej pałeczki władzy odnośnie dominacji w świecie. I to w wielu kategoriach. Co więcej, sami, w licznych przypadkach, przejmują część obowiązków typowych do tej pory tylko dla kobiet. Światy męski i damski na wielu polach zaczynają się ze sobą przeplatać. Bardzo fajne zjawisko. O to walczyły prawdziwe feministki. Jednak jest coś co zaburza tę sielankową sytuację.

Szalejące pseudofeministki cierpiące na chroniczne zapalenie wścieku macicy. Faceci nie mają z nimi łatwo.

Jestem za prawdziwym feminizmem, za takim o które walczyły nasze prababki. W dzisiejszych czasach naprawdę rzadko można się skarżyć. Oczywiście nie przeczę, że dyskryminacja kobiet to temat nieaktualny. Mówię, że dzisiejsze kobiety zapędziły się w swoich roszczeniach i trudno mi je nazywać feministkami. Tak naprawdę to one fałszują pogląd na feminizm w oku zwykłego Kowalskiego Janusza i jego żony Halinki.

Szczerze współczuję facetom kobiety, która zamiast iść z duchem równouprawnienia nie robi kroku na przód stojąc z nim ramię w ramię tylko próbuje „obciąć mu jaja” spychają niżej niż sama stoi. Z zemsty, za setki lat dyskryminacji. Ot tak bo ma problem z samą sobą.

Facet nie może już przepuścić kobiety w drzwiach bez usłyszenia niewybrednego komentarza z ust pseudofeministki. No przecież jest równouprawnienie, według niej pierwszeństwo wejścia upadla kobietę a nie jest wyrazem szacunku i kultury osobistej.

Facet nie może normalnie usiąść (a wiecie jak siadają, kolana szeroko), bo obraża uczucia pseudofeministki. Niepotrzebnie epatuje swoją męskością i uprzedmiotawia kobietę. No tak, bo przecież w miejscu publicznym przy siadaniu jego spodnie robią się nagle przezroczyste a klejnoty między nogami nie znikają. Oni tak siadają, po prostu, Co w tym dziwnego?

Facet nie może poprosić swojej kobiety o ugotowanie obiadu bo według pseudofeministek ją obraża sprowadzając do roli maszynki zaspakajającej jego najniższe instynkty.

To jest wersja light. W internecie znalazłam wiele obraźliwych zdań na temat mężczyzn od których zrobiło mi się tylko niedobrze. Nie rozumiem kompletnie tej niechęci czy wręcz nienawiści do mężczyzn. Ta nagonka prowadzi tylko do zaostrzenia konfliktu na linii kobieta – mężczyzna. Faceci boją się podejść, zagadać czy zrobić cokolwiek by nie zostać posądzonym o bycie szowinistyczną świnią.

Kobitki, dajmy na wstrzymanie. Druga płeć jest naprawdę spoko. Wybaczcie lata męskiej dominacji, wyciągnijcie rączkę na zgodę i razem trzymając się za rękę podbijajcie świat.