Miało być tak pięknie, a wyszło jak zawsze… Na rynku pojawia się nowy produkt. Marketingowcy podkręcają atmosferę wokół niego zachwalając na wszystkie możliwe sposoby. Panie.. tu masz pan taki teges, taki pstryczek-elektryczek, takie wygibasy można z tym robić. Normalnie cud-miód-orzeszki. Z ekranu telewizora piękna, zgrabna i uśmiechnięta pani opowiada jak to wspaniale rozsmakować się, jaki zapach przyjemny i wogóle. Biegniesz do sklepu, płacisz przy kasie przebierając nogami jak drobiący kurczak, bo już nie możesz doczekać się kiedy wypróbujesz nowego HITU z telewizji. W domu czeka Cię jednak przykra niespodzianka. Rozczarowanie ma taki gorzki smak. Na pewno to znasz. Przedstawię Ci swoją subiektywną listę produktów, które miały być hitem, a okazały się shitem.

 

Filmy

Prometeusz – Miał być science fiction z przytupem, a wyszła nielogiczna i przerysowana mdła papka. Scenarzystów wyraźnie poniosło, albo brakowało im pomysłu więc pozlepiali kilka scen, które im spontanicznie wpadły do głowy. Gorsza wiadomość jest taka, że planują nagrać kontynuację.


Kac Vegas 3 – Miało być śmiesznie, miało być coś nowego. Niestety nastąpiło tu klasyczne zmęczenie materiału. Przewidywalność i brak nowych gagów plus dowcipy, które nie są dowcipami to nie jest dobre połączenie. Zdecydowanie mogli poprzestać na części pierwszej i drugiej.


Lego Przygoda – Pierwszy film o ludzikach z klocków Lego. Połowę dzieciństwa spędziłam na budowaniu im całych miast i układaniu scenariuszy. Sentyment zaprowadził mnie przed ekran. To co zobaczyłam zniszczyło mi obraz sielskich lat młodości.

Jedzenie

Jogobella Panna Cotta – Nowa seria jogurtów na bazie smaku włoskiego deseru Panna Cotta z dodatkiem owoców. Szkoda tylko, że to zwykłe wiśniowe czy truskawkowe jogurty z aromatem.


Chipsy o smaku fromage – Nigdy nie zrozumiem tego, że ktoś może lubić chipsy o tym smaku. Pamiętam ile to reklam było w telewizji. Sięgnęłam i ja. Wykręciło mnie przy pierwszym gryzie.


Piwo Redd’s – Miała być rewolucja. Piwo z sokiem, tak aby kobiety też polubiły piwo. Gorzki smak miały złagodzić owocowe nuty. Szkoda, tylko, że przeholowali z ilością cukru. Zamiast orzeźwiającego napoju mamy słodki ulepek.

Kosmetyki

Balsam pod prysznic Nivea – Opcja dla leniuszków. Nie chce Ci się nacierać smarowidłami po kąpieli i czekać aż się wchłoną? Według nowego balsamu Nivea nie ma problemu. Nasmaruj się pod prysznicem i będzie git. No właśnie nie będzie. Twoja skóra jak była sucha taka też pozostanie.


Krem BB Garnier – To miała być prawdziwa rewolucja. Krem połączony z fluidem. Dwa w jednym, także opcja dla leniuszków. Szkoda tylko, że co jest do wszystkiego to jest do niczego.


Bio-Oil – Reklamowy wszystkimi możliwymi kanałami jaki to on jest cudowny i na tyle przypadłości Ci pomoże, że ma tyle cennych składników i to coś zupełnie nowego. Niestety. Odwracamy pudełko, czytamy skład i na pierwszym miejscu…PARAFINA.

 

Jest coś co Was rozczarowało a oczekiwaliście hitu?