Belfast, miasto w Irlandii Północnej, części Wielkiej Brytanii. Tam udałam się na jednodniowy wypad poza Dublin. Tym razem wycieczka została zorganizowana samodzielnie, a moim celem numer jeden było muzeum Titanica.

Od dziecka byłam zafascynowana historią tego morskiego giganta a to za sprawą filmu Jamesa Camerona. Jako dzieciak przeżyłam szum jaki towarzyszył jego wejściu do kin, a sama byłam za młoda, żeby móc go obejrzeć. Chwila największej ekscytacji przyszła kiedy można było obejrzeć Titanica w telewizji podczas świąt Bożego Narodzenia. Wtedy tak bardzo mnie ten film oczarował, że teraz już straciłam rachubę ile razy go widziałam. Piski i wrzaski wydobyłam z siebie kiedy ogłoszono, że na setną rocznicę zatonięcia statku film ponownie wyświetlą w kinach i to w wersji trójwymiarowej. Oczywiście nie mogło mnie na sali kinowej zabraknąć.. i to trzy razy. Wtedy za cel postawiłam sobie, że przyjadę do Belfastu i zwiedzę muzeum opowiadające historię Titanica i zobaczę miejsce gdzie się narodził. Będąc w Dublinie, i to tak niedaleko, nie mogłam przepuścić takiej okazji by zrealizować swoje małe marzenie. I tak! Dotarłam tu!

Wyprawę zaczęłam na głównej ulicy w Dublinie O’Connell Street. Właśnie stamtąd co godzinę przez wszystkie dni tygodnia odjeżdża najtańszy autobus do Belfastu. Bilet można kupić u kierowcy lub poprzez stronę internetową http://www.aircoach.ie. Podróż tra około 2,5h. Postanowiłam, że od dworca autobusowego do muzeum, które znajduje się praktycznie w części stoczni przejdę pieszo, około 30-40 minut, by móc obejrzeć miasto. Belfast nie do końca mnie zachwycił, po prostu wydaje mi się, że nie poczułam jego klimatu. Jednak samo muzeum zrobiło na mnie wrażenie.

DSC06018 DSC06023 20150531_173127DSC06047 DSC06048 DSC06051 DSC06054 DSC06076DSC06065DSC06094 DSC06121 DSC06127 DSC06129 Pogoda nie była nawet taka zła, często zza chmur wychodziło nieśmiało słońce. Jednak wiatr był zdecydowanie bardziej odważny. Na zdjęciu poniżej zmiata wodę w fontannie na jedną stronę.

DSC06132

Samo muzeum zbudowane zostało z imitacji czterech dziobów statków – gigantów, w skali 1:1,  zwróconych w cztery strony świata. Jest to największe muzeum Titanica na świecie. Znajdują się tam też tablice z nazwiskami upamiętniające osoby, które zginęły w katastrofie statku oraz przy jego budowie. Do wyboru jest kilka tras zwiedzania. Najpopularniejsza, czyli Experience to wejście na wystawę interaktywną bez przewodnika. Największą atrakcją jest na pewno kolejka podwieszana w środku. Ma sprawić byś poczuł się jakbyś przeniósł się w czasie wprost do stoczni podczas prac budowlanych w doku. Fajna sprawa. Dźwięki, obrazy a nawet temperatura są tak skoordynowane by oddać jak najlepiej klimat starego, portowego Belfastu.

To tyle jeśli chodzi o relację z wycieczki. Belfast opuściłam z uśmiechem na twarzy, w końcu dopięłam swego i zobaczyłam to na co tak długo czekałam. Nie zawiodłam się, a to najważniejsze.