Kwitnące kasztany to metafora nieuchronnego – dorosłości

Wiosna rozbuchała nam się na dobre. Kwitnie wszystko dookoła. Tak, i to jest właśnie czas na kwitnące kasztany i… matury.  Początek maja kojarzy się od zawsze właśnie z tym. No może od niedawna także z rozpoczęciem sezonu grillowego. Zapraszam, zrobi się teraz nostalgicznie. Ja maturę mam już kilka lat za plecami jednak zawsze jak kwitną kasztany i przychodzi maj nachodzi mnie chwila dla własnych retrospekcji i refleksji nad życiem.

W styczniu każdy z nas otwiera nową, niezapisaną kartę. Dostaje w prezencie takie „nowe życie”. Wtedy człowiek zastanawia się czego dokonał przez ostatni czas, a co jeszcze przed nim. I tak co roku.

Matury, a nawet zakończenie szkoły i wkroczenie w dorosłość to właśnie taki moment jak Nowy Rok, ale zdarza się tylko raz w życiu (przynajmniej w teorii).Wtedy nadchodzi właśnie moment największych, dotychczasowych rozliczeń ze SOBĄ. Może niektórzy nie są jeszcze tego świadomi, ale to jest właśnie okres w życiu człowieka kiedy stoi on na rozdrożu i mu si podjąć decyzje, które rzutować będą na dalsze jego życie. Tak to jest właśnie ten moment.

Czerwone stringi ze studniówki już wpijają się pomiędzy pośladki pod czarną spódnicą, podobno na szczęście. Odświętna koszula z nakrochmalonym przez mamę do granic możliwości kołnierzem, który i tak zaraz zrobi się brudny pod wpływem pojawiających się kropel potu, wiadomo te emocje.

Z perspektywy czasu matura  i stres z nią związany to ..bzdura. W życiu spotka się sto razy ważniejsze czy gorsze rzeczy, a wyniki z matury będą interesować świat tak samo jak to czy w ten dzień opasały Cię te czerwone majtasy czy nie. Tak więc należy wyluzować i pomyśleć o swoim nowym życiu, które właśnie nadchodzi wraz z nieuchronną tzw. dorosłością.

Pójść na studia czy może zrobić sobie gap year? Może od razu do pracy, no ale tak bez żadnych kwalifikacji? A może starczy jedynie jakaś szkoła policealna? Albo od razu z grubej rury wystrzelimy z własną działalnością? Zarabiać własne pieniądze czy żyć dalej na garnuszku rodziców i prosić się  o kieszonkowe na każdą oranżadę czy może czas na przeprowadzkę do innego miasta?Takie dylematy prędzej czy później zaczną zaprzątać głowę. Na początku tak niewinnie podrapią za uchem, z czasem nieznośnie podrażnią każdy neuron w naszym mózgu domagając się odpowiedzi. To jaką decyzję wtedy podejmiesz wiedz, że zdeterminuje ona Twoje najbliższe kilka lat lub nawet całe życie. A wtedy jest się takim młodym i takim głupim. Nic się o świecie tak naprawdę jeszcze nie wie.

Co ja mogę powiedzieć? Też stałam na tym rozdrożu i być może gdybym mogła cofnąć czas zadecydowałabym inaczej, poszła inną drogą. Jednak to tylko gdybanie. Moja jedyna rada to ZATRZYMAJ SIĘ NA CHWILĘ I POMYŚL O SOBIE. Właśnie teraz, w tym momencie. Potem działaj.

Niezależnie jaką decyzję podejmiesz to będzie Twoja pierwsza dorosła decyzja. Być może błędna, a może nie, dowiesz się tego później, ale czerp z doświadczenia jakie przyniesie.

GOOD LUCK MATURZYŚCI ;)

 

Może Ci się spodobać