Majówka nadchodzi. Część z nas pomimo prognozowanej nie najlepszej pogody i tak się gdzieś wybierze. Być może nawet na kilka dni. W tym gronie znajduję się JA. Pierwsze co myślę przed zamknięciem mieszkania na trzy dni to czy…. kwiatki podlane?

Moja troska o kwiatki doniczkowe zaczęła się tak naprawdę kiedy zamieszkałam sama. Jutrzejszy wyjazd i myśl o podlaniu moich podopiecznych skłoniła mnie do refleksji nad tym co kwiaty i rośliny, które trzymamy w domu wnoszą do naszego życia.

1. Względy estetyczne, to jasne. Przestrzeń wokół nas dużo zyskuje wizualnie jeśli gdzieniegdzie rozstawimy roślinki w doniczkach czy cięte kwiaty. Na przykładzie wielu zdjęć w blogosferze można wysunąć wniosek, że kwiaty to nieodłączny element blogofoci.

2. Dla wielu z nas rośliny pozytywnie wpływają na samopoczucie. Samo patrzenie na nie stabilizuje emocjonalnie, pomaga przetrwać stany depresyjne, uspokoić czy pobudzić do działania.

3. Kolory to jednak nie wszystko. Zapach to kolejny przykład wpływu roślin na nasz stan umysłu. I to nie tylko kwiaty umilają nas swoją wonią, ale także inne ich części. Potrzyjcie kiedyś liście drzewka cytrynowego czy świerku.

4. Może to zaskakujące, ale prawdziwe. Rośliny potrafią wydzielać lotne substancje, które zabiją zarazki. Co więcej świetnie filtrują powietrze (nie, nie zwalnia Cię to z wietrzenia pokoju).

5. Mają moc jonizowania powietrza. Sprzęty elektroniczne emitują niezdrowe promieniowanie, które rośliny pochłaniają dostarczając w zamian zdrowe jony. Koty i lampy solne także to potrafią.

6. Odstraszają insekty. Ustawiona w oknie trawa cytrynowa czy maciejka zapobiegnie niechcianym wizytom komarów w nocy poprzez wydzielanie silnej woni, która je odstraszy.

7. Są jadalne! Niestety nie wszystkie. Zioła czy kwiaty jadalne nie dość, że są pyszne to jeszcze pięknie dekorują potrawy.

8. Dla mnie to najważniejszy punkt. Wywołują w nas opiekuńczość i empatię. No bo jak tu zostawić na kilka dni niepodlanego kwiatka. No przecież mi uschnie.

Jakie rośliny lubicie najbardziej i za co?